Trzymaj się na uboczu. Nie wychylaj się. Nie zwracaj na siebie uwagi. Nie udawaj bohatera. Nie ryzykuj. Zawsze usuwaj się, uciekaj i ukrywaj. Wyzbądź się świadomości społecznej. Nie bądź patriotą. Żyj dla siebie. Bądź obserwatorem, a nigdy uczestnikiem.
RSS
czwartek, 07 maja 2015
Nowy adres bloga

Cześć. Nowy adres bloga: https://iceboy25.wordpress.com/

15:06, iceboy25
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 listopada 2014
10 lat.

Szykowałem się do napisania tego posta 3 miesiące. Miał powstać w sierpniu, ponieważ akurat wtedy mijało 10 lat (sic!) odkąd zacząłem prowadzić bloga. Miało to być takie moje podsumowanie życia po tym okresie. Dlaczego nic nie napisałem? Hm…Lenistwo, brak pomysłów oraz myśl, że mój post zostanie odebrany jako użalanie się nad sobą. Wiele na nim myślałem, miałem kilka pomysłów i nic z tego nie wyszło.

Może jednak coś uda mi się wypocić dzisiaj. Spróbuję zrobić to tematycznie.

Rodzina

Nie mam. Nie utrzymuję kontaktów. Kilka razy spotkałem kuzynostwo, ciotki i wujków, ale zbywałem ich byle czym i czym prędzej się oddalałem. Z jednym kuzynem utrzymuję w miarę kontakt (znaczy rozmowa przez telefon raz na parę miesięcy). Od niego wiem (niechcący), co robią moi rodzice (żyją, pracują, jeżdżą na egzotyczne wakacje) i sam ostrożnie dawkuję mu informacje o sobie (czasami kłamię), bo on z pewnością przekazuje je dalej. Rodzice nie wykazują (tak jak i ja) chęci zmiany. Prawdę powiedziawszy moja nienawiść do nich nie tyle wygasła, czy osłabła, co stała się zimna. Nie czuję żadnych emocji myśląc o nich, choć czasami bardzo tęsknię do miejsc z czasów dzieciństwa. Zdarza mi się przejechać samochodem lub rowerem po okolicy, żeby sobie przypomnieć, co gdzie było i jak teraz wygląda.

Praca

Ciągle w tej samej firmie. Awansowałem. Zmieniłem profil tego czym się zajmuję. Stałem się bardziej bezduszny. Mniej zaangażowany. Wypalony. Znudzony. Odkładam rzeczy na później albo deleguję na kogoś innego. Są dni kiedy całkowicie nic nie robię, słucham muzyki z netu i gapię się w okna. Nienawidzę systemów jakości, biurokracji, procedur.

Mieszkanie

2 pokoje (jeden to w zasadzie garderoba), kuchnia, łazienka. Nie mieszkam już w centrum, tylko w Piotrowicach. Anonimowy lokator w bloku z wielkiej płyty. Cichy, nie rzucający się w oczy. Naturalnie nie mam łóżka. Materac jest bezpośrednio na podłodze:) Mam już telewizor, ale służy do podpinania do komputera. Nie mam kablówki.

Mam sporo różnych roślin. Najbardziej lubię takie trawiaste i „wodnolubne” :)

Samochód

Od kilku lat mała Mazda. Nic się z nią nie dzieje. Leję tylko benzynę, wymieniam standardowe części i tyle.

Ja

Fizycznie – wg mnie - niewiele się zmieniłem. Trochę mam inną fryzurę, mam więcej brody (przycięta, żadnych udziwnień). Wagowo non stop to samo – nie wiem czy to dobrze. Brzucha nie mam. Ubieram się klasycznie: na co dzień sporo chinosów, kardiganów, koszul. Prawie w ogóle (za wyjątkiem roweru) nie noszę sportowych rzeczy. Lubię 501, czarny tshirt i trench coat. Do pracy oczywiście garnitury lub marynarki zestawione ze spodniami. Dlaczego tak robię? Żeby nie tracić twarzy i żeby nikt się do mnie nie przyczepił. Zresztą już o tym w czerwcu pisałem.

Według osób postronnych (w zasadzie to chodzi o współpracowników) wyszczuplałem, a przynajmniej moja twarz. To jest dziwne, bo wagowo nadal jestem taki sam jak 10 lat temu!

Charakter

Zdecydowanie jest bardziej spokojny niż kiedyś. Zawsze byłem skryty i opanowany, wolałem być obserwatorem niż uczestnikiem, a ostatnimi czasy przychodzi mi to z łatwością, jakoś tak naturalnie. Myślę, że spory wpływ na to ma praca i wypalenie z nią związane. Okropnie lubię (tak- wiem jak to brzmi!) być sam w biurze, albo urządzać sobie rowerowe eskapady czy wycieczki. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Lubię sobie usiąść na odludziu (w lesie, w górach), na ławeczce w parku i poczytać lub po prostu kontemplować świat. To takie miłe uczucie, gdy wszystko wokół mnie płynie, a ja tak sobie siedzę. Idealny urlop dla mnie: nurkowanie non stop przez cały dzień + czytanie książek nad morzem lub leżenie w hamaku i czytanie lub słuchanie muzyki.

Wydaje mi się też, że jestem o wiele bardziej wyrozumiały dla innych, choć może nie tyle wyrozumiały, co olewam zachowania i działania innych. Nie stawiam się w ich sytuacji, nie rozumiem jej, ale nie zwracam na nie uwagi, czyli: kościół - whatever geje  -whatever, PIS – whatever, PO- whatever, pan Janek – whatever, pani Kasia – whatever. Nie czuję się częścią społeczeństwa. Nie czuję, że coś mu daję i że coś dostaję w zamian. Ktoś coś ode mnie chce – whatever, twoja sprawa, rób co chcesz, jesteś dorosły sam odpowiadasz za siebie. Chciałbym, żeby wobec mnie postępowano tak samo.

Inni ludzie

Tych z pracy trzymam na dystans. Jak najmniej tematów osobistych. Jak najmniej relacji pozasłużbowych. Nie żebym był niemiły, wprost przeciwnie - staram się dla wszystkich być bardzo uprzejmy.  I wiem, że to się sprawdza - uważany jestem za taką właśnie osobę. Nie chcę się kolegować. Po prostu nie chcę i tyle. Z tego powodu przyczepił się do mnie szef: bo nie chcę się integrować. No k..wa nie chcę, bo nie lubię. Nie gram zespołowo. I’m a single player gamer:) Po niedawnej imprezie integracyjnej tyle się nasłuchałem od niego i innych…pfff – whatever:) Na cholerę mam tam iść skoro polega to na wspólnym chlaniu, a na drugi dzień się wszystkich obgaduje? Lepiej skoczyć gdzieś na necie lub posłuchać muzyki. „Dlaczego cię nie było?”, „Sztywniak z ciebie”, „Żałuj, że cię nie było”…mea culpa, mea maxima culpa:))! Nie interesuje mnie ich opinia na temat mojej osoby, chyba że zawodowa. Nie chwalę się niczym, ani tym co mam, ani tym co widziałem i gdzie byłem. Zdarzyło mi się, że ktoś w pracy opowiadał o jakiejś sytuacji, której byłem świadkiem, ale wolałem trzymać język za zębami. Osoby spoza firmy uważają mnie za kompetentnego i to dla mnie pozytywna sprawa.

Jak wspominałem kilku ludzi znam dobrze z netu. I z Polski i z zagranicy. Nie spotkałem ich osobiście i dlatego oni znają mnie pewnie lepiej niż ci z mojej pracy. 

Kobiety
Żadnych. Żadnej randki itp. Żadnego flirtowania itp. choć w tym roku jedna obiecywała mi kawę, a  pani z urzędu miała ochotę na coś więcej. Nie mogę sobie wyobrazić siebie w związku. Zobojętniałem na dziewczyny. Nie szukam żadnej, nie wysyłam żadnych sygnałów, nie bywam w klubach, na imprezach itd. Owszem zdarzają mi się pytania np. czy żona (!) ubiera się tak samo elegancko albo czy żona (!) mnie puszcza bez problemów na wypady w góry, ale traktuję to jako żarty. Myślę, że udało mi się zbudować na tyle wizerunek profesjonalisty lub niemającego czasu faceta, że odstraszam na kilometr:DD Jedyna osoba, z którą rozmawiam najwięcej (poza tymi z netu) to dziewczyna ze szkoły językowej (tak - chodzę na język - dla przyjemności). Jest 15 lat młodsza (czyli zdziecinniałem), ale jest obeznana w 9gagu i reddicie, więc jakiś wspólny temat wyskoczył i czasami na luzie pociskam z nią pierdoły.

Co jeszcze? Może jutro napiszę o moich zauważonych odchyłach:)

18:57, iceboy25
Link Komentarze (3) »
wtorek, 12 sierpnia 2014
Ooooh
Oh captain, my captain http://m.youtube.com/watch?v=6RbY2iTOUQA
07:23, iceboy25
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 sierpnia 2014
Hamak
Wspaniała rzecz! Kupiłem sobie taki materiałowy hamak (nie cały z linki) wożę go że sobą, jeśli tylko wybieram się na relaksowanie w terenie. Jest bardzo pakowny: po złożeniu mieści się w woreczku 25x25cm. Jeśli jadę nad Pogorię lub gdzieś okolice 3 Stawów, to zawsze zabieram go ze sobą. Uwielbiam sobie tak leżeć godzinami i gapić się w chmury słuchając muzyki. Boskie uczucie niebytu :)
17:18, iceboy25
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 lipca 2014
Jeszcze o słuchaniu muzyki. Muszę przyznać, że od kiedy pojawiły się odtwarzacze mp3, mam problem z przesłuchiwaniem całych płyt. W starych czasach przewijało się kasetę długopisem lub wiedziało, jak długo trzymać "rewind", żeby znaleźć swój ulubiony kawałek. Teraz po prostu się na niego klika. Albo tworzy playlistę z tych najlepszych kawałków płyty. Jasne, że kiedyś tez robiło się kompilacje best of the best, ale trzeba było dobrze znać płytę i poszczególne piosenki na wylot. Dzis wystarczy poklikać w suwak odtwarzacza i już "znamy" piosenkę. Próbuję z tym walczyć. Najlepiej wychodzi mi, gdy załaduję cały album jako playlistę do playera i słucham na rowerze. Albo w trakcie sprzątania :) Jeszcze jedną trudnością (sic!) jest to, że teraz wszystko jest dostępne od ręki. Całe dyskografie czekają tylko na ściągnięcie i załadowanie. Kiedyś trzeba było się nieźle postarać, aby zdobyć kolejne albumy wykonawcy. I z tego też powodu wcześniejsze płyty znało się na pamięć. Dziś jeden album wchodzi, a drugi już czeka.
08:14, iceboy25
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69
Archiwum
Napisz do mnie: iceboy25@gazeta.pl Po napisaniu maila uprzejmie prosze o zostawienie komentarza o tym fakcie pod ostatnia notką :)